nim - o miesiąc młodszy - Dane Whitelaw. Larry

O1ivia zaginęła.
moment, ale teraz mogę się napić w nagrodę.
Tylko że zostawił za sobą sporo niedokończonych spraw.
– Byłem tu, w Los Angeles, w Culver City. W motelu. – O co chodzi, do cholery?
będzie, ale przynajmniej jest jakiś początek.
Bentz nie spał, szukał wiadomości, buszował w Internecie. Dlaczego morderca sióstr
Jasne. Gdyby miała dość siły, roześmiałaby się w głos. Psycholog nie dotrze do pacjenta,
i przez najbliższe godziny myślał intensywnie i wbijał numery do nowej komórki. Analizował
Mówi poważnie. Jest zdesperowana. I dobrze. To mi się bardziej podoba.
głosie wyczuwało się wściekłość. Dłoń z fotografią drżała.
Rozdział 32
Rozłączyli się i miał wrażenie, że O1ivia czegoś mu nie mówi. Wyczuwał, że coś się
Dzikim Zachodzie. Miała splątane włosy, przekrwione oczy, podrażnioną skórę wokół ust –
63

wyostrzone do tego stopnia, że zdawał się przewidywać ruch każdego z

Bledsoe zapalił, gdy zbliżali się do parkingu.
O1ivia osunęła się na kolana, szukała kamery, nie zwracała uwagi na wodę zalewającą jej
za kierownicą siedziała jego żona.

koleżance.

oczywiście Mary też nie śpi. Za to Nancy śpi słodko jak niemowlę.
217
Larry, druga sypialnia jest tam. Cindy obudzi mnie

domu. Jasne. Śledził ją, nic dziwnego, że czuła się obserwowana. Ale czy zabawiałby się w głuche telefony? Udawałby dziecko? Nie, na pewno nie. Był nieustępliwy, zgadza się, a w razie potrzeby byłby może zdolny nagiąć prawo, ale nie zniżyłby się do takich chwytów. Wyszła z biura prawnika, wsiadła do samochodu. Minęła gabinet Adama - niegdyś Rebeki. Dziwne, że z niego korzystał. Kelly miała rację. Caitlyn czasami czuła, że Adam nie jest względem niej uczciwy, że coś ukrywa. Czasami znów miała wrażenie, że jest z nią absolutnie szczery. Tak czy inaczej, fascynował ją i pociągał. Był w nim dziwny niepokój, skrywana niecierpliwość... ale to tylko dodawało mu uroku. Ty naprawdę jesteś wariatką, nie? Gorzej - romantyczną wariatką. Co ty o nim wiesz? Nic. Nic poza tym, co sam ci powiedział. Dręczona myślami, wyjechała za miasto. Wciąż nie miała wiadomości od Hannah. Zadzwoniła do Troya, który przypomniał jej, że gdy najmłodsza siostra ma problemy, zachowuje się jak ranne zwierzę, które chce w samotności lizać swoje rany. Ale Caitlyn to nie przekonało. Postanowiła zatelefonować do Amandy. - Mnie też się to nie podoba. - Pojechałabym tam dzisiaj po południu, ale mam kupę roboty. Muszę się też spotkać z pastorem w sprawie pogrzebu mamy. Boże, możesz w to uwierzyć? - Amanda westchnęła. - Spróbuję później tam pojechać... o cholera, mam odebrać Iana z lotniska. Ale potem zajrzę do niej. - Nie martw się. Jeśli Hannah się do mnie nie odezwie, pojadę do niej po spotkaniu z Wilderem. - Zadzwoń do mnie później. Tak czy inaczej, chciałabym się dowiedzieć, co powie Marvin. A tymczasem miejmy nadzieję, że Hannah się odezwie. - Głos Amandy drżał lekko ze zdenerwowania. - Zażądałabym policyjnej ochrony, ale wszyscy policjanci to kutasy. Powinniśmy wynająć prywatnych ochroniarzy. Mam zamiar powiedzieć o tym Troyowi, a jeśli nie będzie chciał ruszyć wspólnego majątku, to sama zapłacę za ochronę. Boże, Caitlyn, nie możemy dać się wystrzelać jak kaczki. Ale... no nic, jestem pewna, że u Hannah wszystko w porządku. Caitlyn znów zadzwoniła do Troya, ale go nie zastała. Opryskliwa sekretarka twierdziła, że Troy jest na zebraniu i nie można mu przeszkadzać. Więc Caitlyn została z problemem sama. Jechała do Oak Hill, mając nadzieję, że zastanie Hannah całą i zdrową. Skrzynkę na listy oplatały pajęczyny. Brama była zamknięta na gruby, zardzewiały łańcuch. Ale zamek wyglądał na nowy, a w błocie Adam zauważył świeże ślady opon. Jeszcze raz sprawdził adres. To tutaj, na pewno. Nakłonił Caitlyn, żeby powiedziała mu, gdzie mieszka Kelly. Zgodziła się niechętnie. Nie pamiętała adresu, ale jej opis okazał się wystarczająco dokładny. Sprawdził w urzędzie powiatowym, przeprowadził śledztwo i dowiedział się, że dom został wynajęty przez Kacie Griffin. Od niezbyt dyskretnej recepcjonistki dowiedział się, że czeki przychodziły regularnie jak w zegarku.

jednym momencie znajdował się przy łóżku, a w następnym przy
Przeniósł baczne spojrzenie na Bryana.
potrzebował więcej... więcej niż tylko jednej kobiety.